Dzisiaj Dzień Zakochanych…3 lata temu urodził się Kamilek…taki zrobił rodzicom prezent…Z racji tak charakterystycznej daty w peselu nie mógł otrzymać innego, drugiego imienia niż…WALENTY!!!
Pogoda nie napawała optymizmem, za oknem ogromna śnieżyca a my musieliśmy przecież jechać na urodzinowe party.
Droga, którą zawsze pokonujemy w 30 minut teraz przez leżący na niej śnieg zabrała nam prawie 3 razy więcej czasu. Goście się niecierpliwili a dostojny jubilat nie mógł się doczekać bo czekał na nas z punktem kulminacyjnym uroczystości…dmuchaniem świeczek…
Piękny tort w kształcie auta…nie wiem tylko dlaczego różowego (sic!) Na początek fontanny tortowe…
…kolejno dmuchanie grąjcej fontanny…
…wreszcie wymyślenie życzenia i zdmuchnięcie „3-jki”
…nie wiem czy wujek Michał z Nikolą nie pomagali dmuchać…coś tajemniczo się uśmiechają…
…tańcom i zabawie nie było końca…na szczęście powrót do domu trwał trochę krócej niż dojazd na party…













