Mama zajęta sobotnimi porządkami, Rudy przyjechał z wizytą więc skorzystaliśmy z okazji i wybraliśmy się na sanki. Tata szalał razem ze mną w moim super bobsleju.
Temperatura 8 stopni poniżej zera, śnieg przyjemnie skrzypiał pod butami a my ciepło ubrani, zabezpieczenie odpowiednimi kremami mogliśmy zaszaleć:)


…tradycyjnie stoczyliśmy małą bitwę na śnieżki…a ja znudzona ciągłym, bezczynnym siedzeniem postanowiłam sama pokonać drogę do domu…





…dzielnie trzymałam równowagę, co rusz obronną ręką wychodząc z poślizgu…

…Rudzia troszczył się o mój osobisty sprzęt, choć wydaje mi się, że chciał iść do domu bo coraz bardziej się chował w swojej kurtce…

…w pewnym momencie wpadłam w poślizg z, którego udało mi się …

…wpaść twarzą wprost do ogromnej zaspy, tata chichotał, że wyglądałam jak bałwan bo tylko oczy i usta było widać spod warstwy zmrożonego śniegu jednak uśmiech z twarzy nie zniknął…










